Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katowice swag show silesia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katowice swag show silesia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Swag Show Silesia vol.2

Nadszedł czas podsumowanie mojego sobotniego wyjazdu do Katowic.
Powiem krótko: było fantastycznie!
Po pierwsze mnóstwo ludzi - znacznie więcej niż na pierwszej edycji,
po drugie udało mi się sprzedać kilka rzeczy, po trzecie - wróciłam
mega zainspirowana i pełna energii do tworzenia nowych prac.

Najgorsze jest to, że teraz moje studia upominają się o uwagę
i chcąc nie chcąc, będę musiała poświęcić im trochę czasu.
Mam nadzieję, że uda się wszystko jakoś pogodzić.
W planach mam jeszcze kiermasz w Sopocie, Gdańsku i targi w Warszawie.
Ale to na razie nic pewnego. Wolę nie zapeszać.

Poniżej kilka zdjęć z soboty.
Niestety mało i słabej jakości, bo nie miałam 
dobrego aparatu.

Aaaa i zapomniałabym o najważniejszym!
Podziękowania!
Tym razem należą się moim siostrom, tacie i szwagrowi.
Gdyby nie zaangażowanie rodziny, na pewno
bym się w Katowicach nie pojawiła. Dzięki, kochani!









niedziela, 7 października 2012

Swag Show. KATOWICE

Niestety nie mam zbyt wielu zdjęć z wczorajszej imprezy - w dodatku okropnej jakości -
bo miałam do dyspozycji tylko telefon. Aparat jest za ciężki, a ja i tak byłam, 
że tak powiem konkretnie obładowana. 

 Co tu dużo mówić! 
Targi bardzo udane. Mnóstwo ludzi. Fajnych ludzi. Świetne, bardzo klimatyczne 
miejsce, pogoda dopisała...i co, myślę, najważniejsze udało mi się 
 uszczęśliwić (taką mam przynajmniej nadzieję) kilka osób moimi rzeczami. :) 
Czego chcieć więcej?
Noo.. może tylko normalnego powrotu do domu - bez biegania z ciężkimi bagażami, 
popsucia walizki, pociągu odjeżdżającego sprzed nosa.... 
Ale o tym już nie będę opowiadać, bo naprawdę - szkoda słów.
Najważniejsze, że jakoś udało się w końcu wrócić.
Wielkie podziękowania należą się Ani, która nie dość, że mnie przenocowała, nakarmiła, była przewodnikiem i tragarzem w jednym, to jeszcze wykazała wręcz anielską cierpliwość 
w stosunku do mojego roztrzepania. 
{ dzięki Aniu }

A jutro jadę do Gdańska.
Moje wakacje właśnie dobiegły końca....
i jak to zwykle w takich sytuacjach -
cieszę się i smucę jednocześnie ;)